Recenzja filmu "Miasto 44" - ZSwGromadce

Idź do spisu treści

Menu główne:

Recenzja filmu "Miasto 44"

Archiwum > Rok szkolny 2015/2016
      Recenzja filmu „Miasto 44”
Najnowszy film Jana Komasy- naprawdę poruszający, prawdziwy i pełen metafor. W filmie znalazło się dużo drastycznych i krwawych scen, jednak moim zdaniem były one bardzo potrzebne, by ukazać jak najlepiej losy Polaków z 1944 roku, bo jeśli coś było czarne, nie powinno się tego ukazywać w kolorach.
Ta historia pokazuje okropność tamtych czasów. Problemy młodych ludzi mających plany, marzenia, nadzieje, które są nie do zrealizowania. Przez powstanie ginie wiele ludzi, bezuczuciowi Niemcy bez skrupułów rozstrzeliwują naszych rodaków na ulicach. Śmierć małych dzieci była w ’44 normą. Zauważyłam w filmie bardzo dużo przenośni- scen o głębszym znaczeniu, niż mogłoby się wydawać. Widzowie bardzo krytykowali spowolnioną scenę pocałunku Stefana i Ali, nie potrafiąc spojrzeć na to z innej strony. Kiedy owa para się całuje, pociski „w magiczny sposób” ich omijają. Brzmi banalnie prawda? Jednak jest tu wyraźnie pokazane, jak ludzie pragnęli miłości. Ta przysłowiowa „tarcza” miała nam uzmysłowić jak ważna jest miłość, bo kiedy odczuwamy jej brak nie jesteśmy ludźmi, a stajemy się bezuczuciowymi potworami. Komasa zaskoczył mnie wyborem soundtrack’u (ścieżki dźwiękowej). Nie spodziewałam się zagranicznej piosenki Lany del Ray, czy takiego mocnego dubstepu Vexare. I tu jest plus, bo byłam nastawiona na stare piosenki TYLKO polskie, więc bardzo mi się podobało to odbiegnięcie od schematu. Cały film był bardzo wzruszający i nie ukrywam, że mnie samej łezka się w oku zakręciła. Jedyne co mi się nie podobało to scena miłosna Stefana i Kamy. Odniosłam wrażenie, że była ona tam wepchnięta na siłę i na tle okropnych wydarzeń mocno odbiegała od fabuły. Po prostu według mnie była niepotrzebna, mimo to nadal mam nadzieję, że reżyser ukrył w tym metaforę, której jeszcze nie rozszyfrowałam. Siadając na fotelu w kinie nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jest to jeden z lepszych filmów jakie miałam okazję obejrzeć. Najwięcej zastanawiałam się nad ostatnią sceną. Na wysepce siedzieli Stefan i Ala, trzymając się za ręce. „Udało się! Przeżyli”- dudniło mi w głowie, jednak już w drugim ujęciu na wysepce siedział tylko chłopak. Wtedy zrozumiałam, że dziewczyna nie miała tyle szczęścia. I potem to przejście z Warszawy z ’44 do tej z 2014 roku. I taki zawód, bo to już koniec filmu. Wychodząc z sali czułam się jak w amoku. Film naprawdę mną wstrząsnął. Ludzie ginęli za to, że oddychali, za to, że chcieli żyć, a obecna młodzież nawet z drzazgi w palcu potrafi zrobić teatr dramatyczny. Nasi rówieśnicy walczyli z karabinami, kurczowo trzymając się życia. Nie wszystkim się udało…
Polecam ten film każdemu. Niewiele mamy na swoim koncie dobrych, polskich filmów, ale ten to zdecydowanie mistrzostwo. „Miasto 44” poruszy każdego, daje dużo do myślenia, jednak nie poszłabym na ten film ponownie. Te pierwsze wrażenia, łzy, odczucia są tylko raz.

Malwina Gortych
kl.IIb- gimnazjum

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego